Karnawał jest więc faworki są też. Nie często je do tej pory robiłam bo wydawały mi się bardzo pracochłonne. Okazało się, że na zrobienie takiej góry chrustów potrzebowałam tylko kilku składników i 50 min. Ra wersja jest taka bardziej puszysta niż cienka i „chrustowata” jednak myślę, że można by tu zaryzykować i podać je na wytrawnie z sosami. Może i wysoko kalorycznie ale warto!

Składniki:

Ciasto
250 g mąki
3 żółtka
1 całe jajko
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia (w oryginalnym przepisie soda)
125 ml śmietany
kieliszek rumu lub wódki

Smażenie
1 l oleju (u mnie słonecznikowy, w oryginalnym przepisie 75 dag smalcu)
cukier puder do posypania

Sposób przygotowania

  1. Wszystkie składniki wymieszać razem (ja robię to hakiem do wyrabiania ciasta drożdżowego). Uzyskamy dosyć luźną masę.
  2. Na mocno posypaną mąką stolnicę przekładamy ciasto i obtaczamy je w mące. Oddzielamy 1/4 i bardzo cienko rozwałkowujemy. Kroimy na paski o rozmiarach mniej więcej 10×2 cm. Po środku robimy 2-3 cm nacięcie i przewinąć przez środek. W ten sposób przygotować całe ciasto, przygotowane do smażenia faworki odłożyć na stolnicę wysypaną mąką i przykryć ściereczką.
  3. W szerokim garnku rozgrzać tłuszcz, uważając żeby się nie przypalił. Czy osiągnął właściwą temp możemy sprawdzić wrzucając kawałek rozwałkowanego ciasta- powinien błyskawicznie urosnąć i lekko zżółknąć. Wrzucać po kilka faworków, odwracać widelcem i wyjmować po usmażeniu na jasno złoty kolor, odsączać na ręczniku papierowym. Posypać obficie cukrem pudrem. Gotowe o to cała filozofia zrobienia chrustów;-)

oryginalny przepis pochodzi z książki „Kuchnia Polska” wydawnictwa Ex libris