Wszystko zaczęło się od zapytania o bezglutenowy biszkopt. Jeden test podczas którego zamieniłam w przepisie mąkę pszenną na kukurydzianą i odnotowałam pełen sukces. Nowy biszkopt wydawał mi się jeszcze lepszy niż jego prototyp. Okazało się, że nastąpiła pomyłka i zapytanie miało dotyczyć chleba bezglutenowego. Jestem miłośniczką chleba na zakwasie i to pszennego więc niepewnie powiedziałam, że mogę spróbować, ale nie gwarantuję szybkiego efektu. No i tak przy okazji zostałam poproszona o muffunki bezglutenowe. Nie zastanawiałam się nawet przez moment pewna, że muffinki będą takim samym sukcesem jak wspomniany wcześniej biszkopt.
Hmmm…. Trochę się pomyliłam… Na szczęście tak dla pewności wrzuciłam szybko moje ulubione muffinki z żurawiną w wersji z mąką kukurydzianą i odrobiną mąki ziemniaczanej. Ups! Szkoda tylko tej żurawiny:( Muffinki twarde i suche – nie do przyjęcia.
W drugiej wersji dodałam więcej masła i część mąki kukurydzianej zastąpiłam ryżową i zwiększyłam ilość mleka. Efekt lepszy, ale muffinki jeszcze za suche.

A KIEDY MUFFINKI SIĘ PIEKŁY
W tak zwanym międzyczasie – kiedy muffinki się piekły myślałam o chlebie… i przy okazji zamieszałam mąkę gryczaną z wodą na zakwas bezglutenowy. Postanowiłam na początek poeksperymentować z chlebem na drożdżach. Pierwszy z mąki kukurydzianej z domieszką ziemniaczanej i ryżowej, choć nie lubię wyrzucać jedzenia , szybko wylądował w śmietniku. Strasznie się zawiodłam zaglądając na blogi pań, które raczej uchodzą za najlepsze w kulinarnym internetowym światku i znalazłam przepisy opierające się na gotowej mieszance mąki bezglutenowej wraz z opisem właściwie z opakowania tego produktu. Też pierwszy udany biszkopt 23 lata temu upiekłam z pudełka, ale chyba nie o to chodzi.
Znalazłam ciekawy chleb z babką płesznik i siemieniem lnianym, które stosuje się zamiennie za jaja kurze, które scalają składniki. Tego mi brakowało.
Nie miałam pod ręką babki i zrobiłam mieszankę z siemieniem lnianym.
Chlebek wyszedł smaczny, puszysty, ale jeszcze zbyt kruchy.

WRACAM DO MUFFINEK

Eksperyment z chlebem z siemieniem zainspirował mnie do kolejnych zmian w przepisie na muffinki. Dodałam do poprzedniego jeszcze odrobinę masła, część mąki kukurydzianej zastąpiłam ryżową i świeżo zmielonym siemieniem lnianym. I jeszcze dodałam posiekanego widelcem banana (z moich wcześniejszych eksperymentów). Muffinki pachniały pięknie, były smaczne, ale za mokre:) Wiedząc, że przesadziłam skorygowałam ilość masła i siemienia upiekłam kolejne babeczki i to był strzał w 10! Mam to:)
50 g masła
80 ml mleka
1 jajko
30 g mąki ryżowej
25 g mąki ziemniaczanej
25 g mąki kukurydzianej
20 g zmielonego siemienia lnianego
1 mały rozgnieciony banan
ach i jeszcze 100 g cukru

WRACAJĄC DO CHLEBA

Zbliżał się czas na dostarczenie obiecanych wypieków. Byłam spokojna o muffinki więc na szybko wrzuciłam jeszcze jedną wersję chleba z dodatkiem świeżo zakupionej babki płesznik. Po wyciągnięciu pachniał pięknie i wyglądał apetycznie. Oddałam go na spróbowanie i czekałam na wieści.

ZAKOŃCZENIE

Podobno połowa chleba znikła od razu:) Babeczki pyszne – jestem zadowolona:)

A TAK WŁAŚCIWIE…

… te eksperymenty zaczęłam od kruchych babeczek z masą cytrynową i bezą i znalazłam właściwe proporcje dla kruchych babeczek.
2 łyżki cukru pudru (raczej mało słodkie)
25 g mąki kukurydzianej
30 g mąki ryżowej
40 g mąki ziemniaczanej
50 g masła
1 żółtko
2 łyżki wody


Ciasto jest bardziej kruche niż to z mąki pszennej. Przed pocięciem na koła wałkuję je między dwoma papierami i wkładam na chwilę do zamrażarki.